gmyrek

Gil

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 21/02/2010

Miałem sen. Śnił mi się mój ukochany Gil. Odprowadzałem Tomka na dworzec; wybierał się w jakąś daleką podróż, więc poprosił żebym mu towarzyszył. Jechałem obok niego na Gilu i dyskutowaliśmy o pierdołach. Na dworcu musieliśmy chwilę zaczekać, więc zacząłem robić na Gilu różne ewolucje rodem z dirt jumpingu. Przez moment nawet się zastanawiałem, że przecież ani Gil, ani ja nie należymy do wyczynowców, ale było tak fajnie, że dałem się ponieś szaleństwu. Po przebudzeniu byłem niezwykle smutny. Myślałem o Gilu.

Gila dostałem na pierwszą komunię od chrzestnego. Cóż to była za maszyna! Dynamo, proszę ja was, bagażnik, dzwonek, ręczny hamulec na przednie koło…świecił się cudnie i błagał, żeby zrobić na nim rundkę wokół bloku; nie zdążyłem nawet dobrze wyskoczyć z komunijnego gajerka, a już śmigałem jak szalony. To był mój pierwszy rower. Niestety, Gil bardzo szybko stał się obiektem nieustannych kpin moich kolegów; trudno bowiem było wytłumaczyć im, że pomysłodawcy nazwy mieli na myśli gatunek ptaka, nie zaś spływającego z nosa żółtego, soczystego gluta. Powoływałem się nawet na inne rowery Rometa takie jak Kobuz, Pelikan czy Kormoran- bezskutecznie. Gil pozostał Gilem o wiadomych konotacjach.

Z Gilem wiąże się pewna historia, a właściwie trzy historie. W ósmej klasie, gdy Gil był już dla mnie za mały, sprawiłem sobie za wszystkie oszczędności rower górski. Niedługo się nim nacieszyłem; ukradli mi go, wraz z góralem mojego brata, jakiś rok po zakupie. Gil również stał w piwnicy, ale na niego złodziej się nie pokusił. Po jakimś czasie kupiłem sobie drugiego górala; nieco już tańszego i z zabezpieczeniami. Ukradli go po półtorej roku; Gil, rzecz jasna, stał nietknięty obok. Potem był jeszcze trzeci góral i ta sama historia.

Jak tak teraz o tym myślę, to ogarnia mnie wielki smutek. Wystarczy spojrzeć na to z perspektywy Gila: jego pan porzuca go dla nowszego, większego i ładniejszego, co samo w sobie jest już niezwykle bolesne, a na domiar złego nie chce go nawet złodziej. I wszystko to po trzykroć! Jak potężne, jak wierne i nieskończenie ufne serce musiał mieć Gil, że za każdym razem czekał tam na mnie gotowy do drogi. To chyba musiała być…wielkie padną teraz słowa…miłość. Smutek w mej duszy jest teraz ogromny. Chciałem nawet z rana pojechać do niego, przytulić i przeprosić za te stracone lata, ale przypomniałem sobie, że po jakimś czasie przeniosłem go z piwnicy do wózkowni. Tam podupadł niezwykle; pożyczono sobie bezzwrotnie koło, dzwonek; w końcu została tylko rama. Kilka lat temu administracja urządzała czystkę w wózkowniach i ktoś wystawił go do wyrzucenia.

Nie mogę się teraz pozbierać. Zaprawdę zły to świat, w którym rzeczy pierwsze przepadają bezpowrotnie miażdżone walcem czasu.

Obcy

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 18/02/2010

Wchodzę krokiem pewnym, dystyngowanym niemal, z tą lekkością i polotem, który charakterystyczny jest ludziom zdecydowanym i wiedzącym, czego chcą. Z radością chwytam ostatni czerwony koszyk. Jego brudny uchwyt rozkosznie klei się w zmarzniętej jeszcze dłoni; nie wypuszczę go za nic. Przechodzę przez ruchomą, srebrną bramkę i już jestem w środku. Przede mną oaza pełna dóbr o marzenia się ocierających. W pierwszej kolejności wody, kolorowe oranżady i soki, a za nimi chipsy. Potem lodówki; w nich wędliny, świeże sery, jogurty i masła. Dalej dwie alejki, do wyboru, przedzielone zamrażarkami. Wzrok chłonie wszystko, żołądek się skręca i kwili. Znam tu każdy produkt. Jego cenę, smak i zdolność wprawienia mnie w ten upojny, boski stan. Krążę chwilę, wybierając z namaszczeniem potrzebne mi skarby. Jestem siódmy w kolejce do kas. Tutaj przełączam się na tryb kolejkowy. Szybkie ruchy, zawężenie prywatnej strefy do niezbędnego minimum, wnikliwe obserwowanie innych ludzi czy aby na pewno błędnymi ruchami nie spowalniają tempa. Po chwili wyczuwam gdzieś blisko sensację. I oto jest, widzę. W kasie obok stoi elegancka, starsza kobieta w płaszczu; swoją aparycją nie pasująca do tego miejsca zupełnie. Siedząca przed nią kasjerka trzyma w dłoni banknot stuzłotowy, patrząc z urazą. Kobieta, czerwona już na twarzy, szpera zaciekle w portfelu, ale ku swojej zgubie wyciąga kartę płatniczą. Cóż za faux pas!

– Nie przyjmujemy kart płatniczych – rzuca, już całkowicie obrażona, kasjerka i odwraca się do koleżanki.- Krysiu! Masz stówkę na pół?

W czasie gdy kasjerki wymieniają się banknotami, ja próbuję uchwycić wzrokiem nieszczęsną kobietę i zmiażdżyć ją z wyższością. Podejrzewam, że musi się czuć niczym baronowa w dziewiętnastowiecznej, proletariackiej stołówce. Wydaną resztę, rozdygotanymi dłońmi, chowa w skórzanym zapewne portfelu i prędko ucieka pod naporem spojrzeń zniecierpliwionej gawiedzi. Po jej wyjściu jeszcze długo zastanawiam się, jak to jest czuć się obco w Biedronce.

YouTube prawdę Ci powie

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 15/02/2010

Piękna to rzecz ten cały YouTube. Pomijając walory czysto rozrywkowe jest przecież jednym z nielicznych portali ogólnoświatowych, w którym można komentować wszystko i do woli. Brak moderatora (pomijając przypadki blokowania komentarzy lub usuwania przez autora przesłanego filmu) sprawia, że YouTube jest kopalnią wiedzy dla socjologów. Obraz społeczeństwa, który wyłania się niczym wielka góra lodowa, to obraz szczery i obejmujący wszystkie nacje, orientacje, wyznania i co tam jeszcze jest z tych dzielących ludzi etykiet. Zgadza się, że nie zawsze jest to głos profesorów habilitowanych, ale nie są to przecież ludzie widma; mijamy ich na ulicach, w tramwajach, przepuszczamy w drzwiach sklepowych, dzielimy te same urny wyborcze.

Świadomość bezkarności potrafi wyzwolić w człowieku nieprzebrane zasoby szczerości. I tak, niejaki Wujas1980, który we wspomnianym tramwaju raczej by tego nie wyznał, na YouTubie bez wahania zdobywa się na wielkie słowa:

„Wujas 1980 (2 tygodnie temu)

Twoja stara by plakala bo kto by jej tak dupsko zoral jak by mnie zabraklo”

Bynajmniej nie jest to przypadłość wyłącznie Polaków:

“Domdo234 (2 mies. temu)

your an asshole i fucked your mom last night ya dickhead ohh yeh ya mom left her thongs here and her piss bag”

Społeczność na YouTube z niebywałą lekkością potrafi prowadzić dyskusje na wszelkie możliwe tematy. Poruszane są między innymi problemy rasowe:

„evilibrium (6 mies. temu)

I have never saw so much bulshit in my life. Police officers were so leanient, why did they not open fire and shoot them? Black people and their drama they arent human they are uneducated animals that are wild and undiciplinable. Thats why they dont get anywhere its not the fact they are supressed its they development of their specie. They are underdeveloped humans.”

narodowe:

„jovann79666 (1 miesiąc temu)

Wszystkim kombatantom Upa w Nowym roku życzę ż całego serca długiego życia  w ciężkiej chorobie i bólach choć trochę podobnym do męczarni zadawanych niewinnym ludziom. Niech w ostatnich chwilach waszego życia towarzyszą wam demony przeszłości. Bez przebaczenia!”

sportowe:

„cracxa06 (2 lata temu)

a ty koleżko pisz nazwy klubów z dużej litery. Pozatym ty nie masz prawa mi mowic o moich prawach. Mecenas Honorowy sie znalazl. Craxa wprowadzila sprzet zeby podciac gardlo kazdej takiej wygadanej kurwie jak ty! Pierdole Cie, Pierdole Cie! Wroclawska Kurwo, Wislacki Psie!!!”

wiary i modlitewnych próśb:

„grand1006 (6 mies. temu)

Boże, czemu dopuściłeś do tego????
jak obejrzałem i przeczytałem to mi po prostu nie dobrze zajebał bym każdego skurwysyna i jego ród w ten sam sposób, żeby to kurestwo po ziemi nie chodziło
Boże miej w opiece te ofiary i daj im raj.”

oraz problemy czysto osobiste:

„PINEAPPLE892 (1 rok temu)

TY KURWO!”

YouTube to potęga. Co palce na klawiaturę naniosą, to pójdzie w świat bez cenzury, szybko i tam gdzie chcemy. To nasz międzynarodowy skarb, więc dbajmy o niego. Gdzie indziej znajdziemy przestrzeń, w której wszelkie nasze kompleksy i lęki zamknąć się dadzą w enigmatycznym nicku i pozwolą mówić do woli? O wszystkim, co nam na sercu leży, a o czym nie zawsze można w pozostałej przestrzeni publicznej; bo tam na przykład nie wolno nam słowem „kurwa” zastępować przecinków, kiedy tak bardzo za tym przepadamy; bo obrażanie gejów, Żydów i masonów może pociągnąć za sobą odpowiedzialność karną; bo te jebane kurwy z Arki Gdynia muszą wiedzieć, że są jebanymi kurwami, a gdzie indziej im o tym powiemy, jak nie pod filmem z udziałem ich drużyny (w dodatku bez ryzyka, że sprzęt w plecy nam wbiją!). W końcu gdzie bez  najmniejszych obaw nawrzucamy czarnemu za to, że jest czarny, a białej za to, że jest z czarnym?

Dzięki portalowi YouTube słowo „wolność” przeszło prawdziwą metamorfozę. Mamy również dzięki niemu przybliżony obraz tego, jak mogłaby wyglądać współczesna anarchia i w którą stronę kieruje się przeciętny człowiek, jeśli ściągnąć mu kaganiec.

Dwa oddechy, jeden szept…

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 09/02/2010

Wrocław, 9 II 2010

Kochany Złodzieju!

Serce moje krwawi…ja sam nie potrafię podnieść twarzy, po tym co zrobiłem, ale nie miałem…zresztą nieważne. Nie będę prosił Cię o wybaczenie, o nie. Wiem, że jesteś teraz gdzieś blisko mnie. Prawie czuję Twój oddech. Podglądasz mnie z ukrycia, jak kręcę się wokół samochodu i pytasz sam siebie, jak mogłeś w ogóle zwrócić na mnie uwagę. Na mnie, który Ci to zrobił. Widziałeś na pewno, jak z rana jadę do KP Wrocław Grabiszynek i składam zeznanie, które już na zawsze zniszczy to, co wybuchło między nami tak gwałtownie i namiętnie. Trzymam przed sobą to zaświadczenie…uwierz mi, że papier pali me dłonie, a słowa…Ty wiesz, co to za słowa…nawet nie liczę na to, że byłem dla Ciebie pierwszy. Ale musisz wiedzieć, że potrafię przyznać się do błędu, i że będę o nas walczył; oto dowód mej zdrady…tylko rozliczywszy się z przeszłości mam jakiekolwiek szanse na przyszłość przy Tobie:

„KP Wrocław                                                                                                                                             Wrocław, dn. 06 lutego 2010r.

Grabiszynek

ZAŚWIADCZENIE

Na podstawie art. 217 § 2 pkt. 1 Kodeksu postępowania administracyjnego w związku z § 10 pkt. 2/ § 11 ust. 1 pkt.3 rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 25 marca 1998 r. w sprawie rejestracji i oznaczenia pojazdów(Dz.U.Nr57,poz.365) zaświadcza się, że:

Pan/Pani: Karol Gmyrek

Zamieszkały: 54-129 Wrocław Idzikowskiego 54

Legitymujący się: d.o. ACV267578 wyd. przez Prezydent Wrocławia

W dniu 06.02.2010r. zgłosił o kradzieży:

– dwóch tablic rejestracyjnych samochodu m-ki Daewoo Tico nr. Rej. DW 5601X, seria dowodu rejestracyjnego DR/BAF 2336512

DYŻURNY

Komisariatu Policji

Wrocław Grabiszynek

asp. sztab. Mariusz Jangas”

Nie wiedziałem…nie wiem, co teraz. Czuję się jak ścierwo…jak szmata. Nie jest to usprawiedliwienie, ale liczyłem, że może oni będą Cię znali, może pomogą mi Ciebie poznać…a dostałem bezwartościowy świstek, jakieś paragrafy, cyfry…nie potrafię tego zrozumieć, to przecież nie są moje uczucia, to nie ma nic wspólnego z miłością, to jakiś bełkot. Proszę nie osądzaj mnie; wiem, że powinienem był poczekać, pozwolić Ci zrobić kolejny krok. Ukradłbyś wtedy całe auto i może nawet …aż drżę na myśl o naszym zaprzepaszczonym szczęściu.

Musisz wiedzieć, że nie należę do osób, które się poddają. Byłem dzisiaj w Urzędzie i wyrobiłem nowe tablice; potrzebuję jeszcze tylko plastykowych ramek, aby móc je przymocować. Przy Berenta jest firma, która ma spory asortyment, więc jutro tam pojadę. Wieczorem będą już nowe tablice…nie pozwól nam umrzeć.

Twój Karol

Karol Kot

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 02/02/2010

Ćwierć wieku uodporniło mnie na wiele rzeczy. Należę do tych nielicznych nosorożców, na których aby zrobić wrażenie, trzeba wytoczyć naprawdę potężny kaliber i huknąć bez litości. Czasem wręcz się tego wstydzę. Ostatnio udało się to Karolowi. Przeszukując sieć natrafiłem na wywiad przeprowadzony z nim tuż po ogłoszeniu wyroku kary śmierci. Bardzo mocna to rzecz i wciągająca dogłębnie. Zastanawiałem się kiedyś czy istnieją wśród nas prawdziwi psychopaci? Choćby tacy jak książkowy Jan Baptysta Grenouille; lecz bez tych bajecznych zdolności. Życie jest przecież takie zwyczajne. Sytuacja zawsze, ale to zawsze, jest oparta na schemacie: zabił bo się wzburzył, bo jest dresiarzem, bo chciał okraść itd., a teraz stoi przed sądem, minkę robi niewinną, uszka spuszcza po sobie i mówi, że jest wariat. Sąd albo mu wierzy, albo nie. Stąd też zastanawiało mnie zawsze skąd w sądownictwie kategorie „niepoczytalności” i „psychopatii”? Dzisiaj już wiem, że to przez takich jak Karol.
Może malutki cytat z niego: „Było nudno, chodziłem więc do tamtejszej rzeźni i asystowałem przyj zabijaniu cieląt. Lubiłem ten widok i w końcu zasmakowałem w cieplej krwi. Piłem krew z cielęcia i wieprza. Dawali mi rzeźnicy, ile chciałem. Wiedziałem, ze ich to bawiło, i dziwili się mi, a ja z tego korzystałem. Zabijałem potem żaby, kury, gawrony, krety i cielęta. Matka o tym nic nie wiedziała, a dla niepoznaki odmawiałem jej zabicia ryby czy drobiu na obiad, choć to powstrzymywanie się dużo mnie kosztowało, bo przecież tak lubiłem wydłubywać oczy ptakom, pruć ich flaki i lizać krew.”
Skóra ma gruba, odporna na smutki świata i jego kwilenie, przebita została nożem i ugodzono mnie w jakieś dziwne, wrażliwe miejsce. Sam nawet nie wiem jakie.