gmyrek

Pętelka

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 26/12/2009

O pewnych sprawach nigdy bym nie napisał, a może nawet nie pomyślał, gdyby nie włóczące się po świecie bratnie dusze. Na jedną z takich dusz natrafiłem ostatnio w garażu. Była bardzo podenerwowana; miejscami nawet spocona. Upierała się, że Wielki Brat nadchodzi. Widziała go wszędzie i by swej przemowie nadać profetyczny ton, zapowiedziała, że niedużo wody w Odrze upłynie, nim pętla zaciśnie się na dobre. Dodać należy, że oczy tej duszy były nienaturalnie wielkie i błyszczące.

Biedna ta moja dusza zwana Paszą. Chciałem tłumaczyć, perswadować, ale się nie dało. Paszyne dłonie latały po całym garażu kreśląc wizję zagłady wolności obywatelskich; że już teraz podsłuchują nasze telefony, że mogą przyjść w środku nocy i komputer hyc do wora, a Ciebie hyc do aresztu, że gdzie się nie zagłębisz w internet, to oni już tam są i machają radośnie. Lecz, co najgorsze, zło to wcielone rozrasta się z każdym dniem. Nie ma żadnej rady. Półśrodków cała masa, ale antidotum brak. Smutno mi się zrobiło, widząc Paszę tak roztrzęsionego i nerwowo wodzącego wzrokiem po suficie.  Pomyślałem sobie, że internet, to nie wszystko, że przecież można pójść na podwórko pokopać gałę, zrobić ognisko, ale prędko się zorientowałem, że to raczej słabe wyobrażenie o XXI wieku, jego możliwościach, wymogach i zasadach działania. Usiadłem na stołku, zasępiłem się i chyba przez moment czułem to samo co Pasza.

Martwa natura

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 24/12/2009

Przeglądając kolekcję starych zdjęć natknąłem się na folder „martwa natura”. Jako że nie zaglądałem do niego ładnych kilka lat, zupełnie zapomniałem, co zawiera.  Wielka była moja radość, gdy okazało się, że jest to kolekcja najprawdziwszych ścierwek, fotografowanych kiedyś przeze mnie i moich przyjaciół. Zdjęcia nie oszałamiają jakością, ale na samo wspomnienie tamtych chwil w sercu robi się bardzo ciepło. Pamiętam, że była nawet koncepcja zrobienia wystawy; niestety nie starczyło zapału i nasz dorobek zastygł na kilku zwierzątkach. Na usprawiedliwienie dodam, że miejski klimat nie bardzo sprzyjał naszemu pomysłowi. Ilość obiektów do sfotografowania była gatunkowo ograniczona. Mimo to miło po latach spojrzeć na to nasze małe zoo.

Krok po kroczku

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 24/12/2009

Powiedzmy, że idąc sklepową alejką mijam matkę z na oko siedmioletnią córką. Jest, dajmy na to, 23 grudnia. W tle słychać nieśmiertelny przebój „Last Christmas”. Dziewczynka podskakuje, chwyta matkę za rękaw i z uśmiechem zdobywa się na piękne wyznanie: „To moja ulubiona kolęda, mamo!” I proszę sobie teraz wyobrazić, że nie mam żadnej tezy, którą chciałbym udowodnić. Żadnej.