gmyrek

Ptaki

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 17/05/2014

Nigdy nie doceniałem Hitchcocka. Widziałem kilka jego filmów, ale żaden mnie nie porwał, nie uwiódł, serce biło miarowo i spokojnie. Nie tego oczekiwałem po mistrzu suspensu. Najbardziej zawiodły mnie chyba „Ptaki”, bardziej śmieszne niż straszne. Jak w ogóle bać się ptaka? Niepoważne.
Zdanie o tym wielkim filmie przyszło mi zmienić w warunkach niezwykle dynamicznych. Gdy przechodząc przez przejście na Armii Krajowej moja głowa zderzyła się wroną, w pierwszej chwili pomyślałem: „ślepe bydlę, gołębiom wciąż się to zdarza”. Zaraz potem zauważyłem jednak, że wrona przysiadła tuż obok na znaku drogowym i bacznie mi się przygląda. Cóż to było za spojrzenie, proszę państwa. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że właśnie wstąpiłem na wojenną ścieżkę, ale czułem już, że zderzenie z moją głową nie było przypadkowe.
Gdy przeszedłem przez jezdnię wojna rozpętała się na dobre. Kolejne uderzenie przyszło z boku. Poczułem pazur na uchu, ledwo ledwo, ale wystarczająco, żeby zrozumieć, że pora zacząć się bronić. Ściągnąłem plecak i spojrzałem za messerschmittem, który przysiadł na gałęzi, odwrócił się i ponownie na mnie ruszył. Wtedy dostałem w głowę od tyłu; a więc są dwie, pomyślałem bezsilnie i zdezorientowany zdążyłem jedynie uchylić się przed atakiem od frontu. Rozejrzałem się dookoła. Ludzie byli zachwyceni, wreszcie coś się dzieje. Wrony rozszarpują mężczyznę, może jakiś wywiad do faktu udzielę, może nawet mi zapłacą, rozmyślały uradowane dziady. Ale gdy tylko łapałem ich wzrokiem, natychmiast się odwracali – nic nie widzę, nic się nie dzieje, idę sobie spokojnie na zakupy.
To był ten moment, w którym zrozumiałem grozę Hitchcocka. W ostatnich minutach życia, osamotniony i atakowany raz po raz przez dwie oszalałe wrony, pomyślałem o mojej córce. Czy nie będzie jej kiedyś głupio? Co powie swoim koleżankom? „Tatuś zginął na safari walcząc mężnie z lwem”? Wtedy adrenalina zrobiła swoje. Plecak, trzymany w ręce już od dobrej minuty, nagle sam się uniósł i jak nie przyjebałem jednej, to aż pióra poszły! Potem kilka szybkich kroków i ptaki zostały w tyle.
Po powrocie do domu zasiadłem przed komputerem i szybko dowiedziałem się, że we Wrocławiu mamy z wronami całkiem spory problem, co trochę mnie właściwie ucieszyło, że nie jestem sam. Panie Alfredzie był…jest pan wielkim reżyserem.

Reklamy

Tam

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 01/05/2014

Teraz bywam tutaj.

Czym zajmuje się Szatan?

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 23/01/2013

Zdarza się czasem tak, że nasz zapracowany Mefistofeles bierze sobie kilka dni wolnego. Wreszcie może odpocząć od nieustannego podżegania do czynienia zła, konfiskaty dusz, kontroli satanistycznych orgietek, co raczej go irytuje niż wprawia w dobry nastrój oraz od systematycznego i odruchowego szydzenia ze swojego byłego pracodawcy. Wyciąga się wtedy w fotelu, odpala starą, fikuśną fajkę i głęboko marszczy czoło; odpoczywa. Stan ten jednak nie trwa długo. Jako istota czynu szybko uświadamia sobie, że na dłuższą metę bezruch jest dla niego prawdziwym utrapieniem. Rozgląda się nerwowo po swoim salonie i gdy wzrok jego zatrzymuje się na leżącym na kredensie paszporcie, wie już, że i tym razem nie ucieknie od swojego wielkiego hobby. Pakuje niezbędne rzeczy i po kilku godzinach siedzi wygodnie w samolocie lecącym do Tokyo.
Na miejscu wszyscy już na niego czekają. Prawdziwa gwiazda, geniusz – szepczą między sobą, a co złośliwsi dodają: Bóg. Szatan czuje się tu bardzo dobrze, niemniej jednak to nie splendor i zachwyty są dla niego najważniejsze. Przybył tutaj by pracować, bo tylko pracując potrafi nabrać nowych sił. A gdzież indziej mógłby uwolnić swoją wyobraźnię, jak nie w Japonii? Ludzie są tutaj otwarci i w odróżnieniu od pozostałych części świata znakomicie przyjmują jego filmową twórczość, bo właśnie w tej dziedzinie nasz bohater jest tutaj idolem.
Z najbardziej znanych produkcji Szatana należy wymienić historię kobiet przywiązanych do specjalnie skonstruowanych pojazdów, których napęd zsynchronizowany był z wielkimi dildami – im szybciej kobiety były rżnięte, tym szybciej poruszał się ich pojazd i większe były szanse na zwycięstwo w wyścigu. Nie można również zapomnieć o kultowym debiucie Szatana: opowieści o kosmicznej ośmiornicy, która zakochała się w pewnej studentce. Aby zdobyć jej serce ośmieliła się wejść równocześnie we wszystkie otwory jakie studentka posiadała, a potem wyjść, a potem znowu wejść i tak dalej, aż dziewczyna wreszcie zrozumiała, że miłość głowonoga jest szczera i gorąca.
Zdarzył się również w karierze Szatana, jak chyba u wszystkich wielkich artystów, słabszy film. Zebrano pięciuset mężczyzn oraz pięćset kobiet, połączono w pary i zaproszono do synchronicznej kopulacji. Krytycy wytknęli brak polotu, sztywność i przewidywalne zakończenie; wszystko było według nich zwykłe tylko razy pięćset. Szatan tłumaczył się chwilowym zmęczeniem i już po paru tygodniach wprawił wszystkich w zachwyt serią programów telewizyjnych, w których bohater musiał wybrać jedną z kilku kobiet ukrytych za tekturową ścianą. Przypominało to naszą randkę w ciemno, z tą różnicą, że w ścianie, w miejscu piersi i łona, były otwory. Uczestnik zamiast zadawać pytania, testował dziewczyny na wszelkie możliwe sposoby i wybierał najlepiej dopasowaną kandydatkę. Później przyszło jeszcze kilka głośnych produkcji, z których obowiązkowo należy wymienić epicką historię cesarza Sushuna, pełną rozbudowanych scen zbiorowych orgii i gwałtów – nie szczędzono pieniędzy i wysiłków. Z najnowszego etapu twórczości zwraca na siebie uwagę „szkoła psów”, gdzie kobiety grały psy, a mężczyźni trenerów. Lekki i przyjemny, mówiono po premierze, ale każdy zastanawiał się po cichu czy Szatan jeszcze czymś zaskoczy.
Gdy zjawił się wreszcie na planie filmowym biła od niego energia. Nikt nie miał wątpliwości, że szykuje się coś wielkiego. Szatan zebrał grupę przygotowanych aktorek i chwilę tłumaczył im coś na boku. Dziewczyny, początkowo skupione i gotowe na wszystko, nagle zaczęły nerwowo się uśmiechać, co w ich kulturze często oznacza zaniepokojenie. Przyglądająca się temu ekipa filmowa zamarła ze szczęścia.
– Znakomicie, znakomicie – szeptał z uznaniem dźwiękowiec. Wiedział, że ich dziewczyny to twarde sztuki i żeby je zawstydzić trzeba naprawdę nie lada pomysłu. Nie miał również wątpliwości, że za chwilę na jego oczach będzie rodzić się historia…

Bywa i tak

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 14/05/2011

Światło

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 26/03/2011

Wiele lat temu, gdy wakacje spędzałem na wsi u mojej babci, mieliśmy zwyczaj z kuzynem, by przed snem wpatrywać się w sufit i ściany. Raz na jakiś czas przesuwał się po nich snop światła z odległej drogi i znikał równie szybko jak się pojawił. Nie wiem właściwie czego oczekiwaliśmy, ale za każdym razem ów światło było nadzieją na coś niezwykłego. A to testy prototypowego kombajnu, a to bandyci, którzy jadą właśnie do nas i zaraz będziemy musieli stawić im czoła lub nawet wielki statek kosmiczny z odległej galaktyki…w naszej wyobraźni działo się wszystko.
Czasem, gdy snop światła wydawał mi się zbyt długi lub podejrzanie jasny, zrywałem się z łóżka i biegłem do okna. Wpatrywałem się z nadzieją w ciemne podwórko, otwierałem okno i odważnie gwizdałem w nocną ciszę. Lecz tylko dwa psy skłonne były mi z rzadka odpowiedzieć.

I want to believe

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 24/02/2011

Jest taki odcinek „Z archiwum X”, w którym Mulder dowiaduje się, że sprawa porwań przez kosmitów to wielka, rządowa mistyfikacja, że wszystko w co wierzył przez całe swoje życie to kłamstwo. Siada wtedy w nocy w swoim mieszkaniu i ogląda obrady komisji, mającej na celu wyjaśnienie kwestii UFO. Patrzy na doskonale znane obrazy, które przez lata dodawały mu nadziei i zaczyna płakać. Nie dlatego jednak, że prawda okazuje się gorzka i beznadziejnie prozaiczna. Nie dlatego również, że dał się zwodzić i okłamywać przez tyle lat. Płacze, ponieważ wciąż chce wierzyć. Ponieważ na tej wierze zbudowane było całe jego życie.
Można oczywiście kpić z Muldera, że głupio wierzył, że mógł lepiej ulokować tak potężną siłę żywotną jaką jest wiara. Dla mnie jednak Mulder jest bohaterem. Z wiarą trzeba mierzyć wysoko. Wszystko inne to logika.

Słonie (i cała prawda o nich)

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 09/12/2010

Na kurniku

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 11/11/2010

karolgmyrek: oglądałaś „Psy”?
aangelaa1: kiedys
karolgmyrek: Tam była Angela.
aangelaa1: nom rosati ja grała

To jest chyba ta różnica międzypokoleniowa, o której tyle się mówi.

Cudowne lata 90-te

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 03/10/2010

Piotruś kupił w sklepiku szkolnym szyszkę. Wraca pod klasę, śliniąc się obficie i rozmyślając o swoim zakupie. Na miejscu stoi Pawełek- klasowy rozrabiaka. Zauważywszy Piotrusiowy smakołyk, rzuca się w stronę kolegi.
– Daj gryza!
– Weź się – Piotruś próbuje bronić swojego skarbu. Pawełek, wobec zdecydowanego oporu kolegi, przybliża się i groźnie łypie okiem.
– Ty downie – oświadcza zaczepnie.
– Chyba Ty!
– Twoja stara!
– Jesteś u pani! – Piotruś, boleśnie upokorzony, sięga po najmocniejszy argument. Pawełek ustępuje, napięcie opada, dzwonek obwieszcza rozpoczęcie lekcji.

O miłości

Posted in Uncategorized by karolgmyrek on 21/09/2010

Chłodna noc z soboty na niedzielę. Wsiadam do nocnego jelcza, który rusza gwałtownie, skrzypiąc przeraźliwie na każdym wyboju. Przytulony do szyby nasłuchuję szumnego gwaru młodych ludzi. Pośrodku siedzi dwóch mężczyzn, mętnie spoglądając sobie w oczy.
– Teraz Sylvia by leżał.
– Inna walka kurwa. Teraz mógłby mu chuja.
Ich głosy niemal drżą. Jeden w spontanicznym podnieceniu łapie kolegę za potężny kark i przyciąga ku swojej twarzy.
– Mówię ci kurwa, rozjebałby go. Teraz by kurwa mogli.
Kolega kiwa potulnie głową. Patrzą tak chwilę na siebie, co rusz podskakując i kiwając się na boki, a warkot starego diesla wypełnia ich serca mechaniczną melodią. Gdzieś tam daleko, w Łodzi, ich bóstwo rozniosło we wspaniałym stylu dwieście kilogramów tłuszczu. Przez następnych kilka tygodni będą mieli dla kogo żyć, będą mieli o czym myśleć, a każdy poranek będzie piękniejszy od poprzedniego. I po chwili nie mam już żadnych wątpliwości: tak wygląda miłość.