gmyrek

Bywa i tak

Opublikowany w Uncategorized przez karolgmyrek w dniu 14/05/2011

Światło

Opublikowany w Uncategorized przez karolgmyrek w dniu 26/03/2011

Wiele lat temu, gdy wakacje spędzałem na wsi u mojej babci, mieliśmy zwyczaj z kuzynem, by przed snem wpatrywać się w sufit i ściany. Raz na jakiś czas przesuwał się po nich snop światła z odległej drogi i znikał równie szybko jak się pojawił. Nie wiem właściwie czego oczekiwaliśmy, ale za każdym razem ów światło było nadzieją na coś niezwykłego. A to testy prototypowego kombajnu, a to bandyci, którzy jadą właśnie do nas i zaraz będziemy musieli stawić im czoła lub nawet wielki statek kosmiczny z odległej galaktyki…w naszej wyobraźni działo się wszystko.
Czasem, gdy snop światła wydawał mi się zbyt długi lub podejrzanie jasny, zrywałem się z łóżka i biegłem do okna. Wpatrywałem się z nadzieją w ciemne podwórko, otwierałem okno i odważnie gwizdałem w nocną ciszę. Lecz tylko dwa psy skłonne były mi z rzadka odpowiedzieć.

I want to believe

Opublikowany w Uncategorized przez karolgmyrek w dniu 24/02/2011

Jest taki odcinek „Z archiwum X”, w którym Mulder dowiaduje się, że sprawa porwań przez kosmitów to wielka, rządowa mistyfikacja, że wszystko w co wierzył przez całe swoje życie to kłamstwo. Siada wtedy w nocy w swoim mieszkaniu i ogląda obrady komisji, mającej na celu wyjaśnienie kwestii UFO. Patrzy na doskonale znane obrazy, które przez lata dodawały mu nadziei i zaczyna płakać. Nie dlatego jednak, że prawda okazuje się gorzka i beznadziejnie prozaiczna. Nie dlatego również, że dał się zwodzić i okłamywać przez tyle lat. Płacze, ponieważ wciąż chce wierzyć. Ponieważ na tej wierze zbudowane było całe jego życie.
Można oczywiście kpić z Muldera, że głupio wierzył, że mógł lepiej ulokować tak potężną siłę żywotną jaką jest wiara. Dla mnie jednak Mulder jest bohaterem. Z wiarą trzeba mierzyć wysoko. Wszystko inne to logika.

Nie

Opublikowany w Uncategorized przez karolgmyrek w dniu 14/01/2011

Słonie (i cała prawda o nich)

Opublikowany w Uncategorized przez karolgmyrek w dniu 09/12/2010

Na kurniku

Opublikowany w Uncategorized przez karolgmyrek w dniu 11/11/2010

karolgmyrek: oglądałaś „Psy”?
aangelaa1: kiedys
karolgmyrek: Tam była Angela.
aangelaa1: nom rosati ja grała

To jest chyba ta różnica międzypokoleniowa, o której tyle się mówi.

Cudowne lata 90-te

Opublikowany w Uncategorized przez karolgmyrek w dniu 03/10/2010

Piotruś kupił w szkolnym sklepiku szyszkę. Wraca pod klasę, śliniąc się obficie i rozmyślając o swoim zakupie. Na miejscu stoi Pawełek- klasowy rozrabiaka. Zauważywszy Piotrusiowy smakołyk, rzuca się w stronę kolegi.
- Daj gryza!
- Weź się – Piotruś próbuje bronić swojego skarbu. Pawełek, wobec zdecydowanego oporu kolegi, przybliża się i groźnie łypie okiem.
- Ty downie – oświadcza zaczepnie.
- Chyba Ty!
- Twoja stara!
- Jesteś u pani! – Piotruś, boleśnie upokorzony, sięga po najmocniejszy argument. Pawełek ustępuje, napięcie opada, dzwonek obwieszcza rozpoczęcie lekcji.

O miłości

Opublikowany w Uncategorized przez karolgmyrek w dniu 21/09/2010

Chłodna noc z soboty na niedzielę. Wsiadam do nocnego jelcza, który rusza gwałtownie, skrzypiąc przeraźliwie na każdym wyboju. Przytulony do szyby nasłuchuję szumnego gwaru młodych ludzi. Pośrodku siedzi dwóch mężczyzn, mętnie spoglądając sobie w oczy.
– Teraz Sylvia by leżał.
– Inna walka kurwa. Teraz mógłby mu chuja.
Ich głosy niemal drżą. Jeden w spontanicznym podnieceniu łapie kolegę za potężny kark i przyciąga ku swojej twarzy.
– Mowie Ci kurwa, rozjebałby go. Teraz by kurwa mogli.
Kolega kiwa potulnie głową. Patrzą tak chwilę na siebie, co rusz podskakując i kiwając się na boki, a warkot starego diesla wypełnia ich serca mechaniczną melodią. Gdzieś tam daleko, w Łodzi, ich bóstwo rozniosło we wspaniałym stylu dwieście kilogramów tłuszczu. Przez następnych kilka tygodni będą mieli dla kogo żyć, będą mieli o czym myśleć, a każdy poranek będzie piękniejszy od poprzedniego. I po chwili nie mam już żadnych wątpliwości: tak wygląda miłość.

W tajdze

Opublikowany w Uncategorized przez karolgmyrek w dniu 12/09/2010

„[...] W przerwie między obłokami piloci dostrzegli jednak porzucone przed dziesięcioma laty małe wojskowe lotnisko z krótkim, zaledwie 1,2-km pasem. To mniej więcej o kilometr za mało dla ciężkiego tupolewa, ale wyjścia nie było. Za trzecim podejściem Nowosiołowowi udało się naprowadzić maszynę na pas startowy. Pasażerowie, którzy chwilę wcześniej dowiedzieli się, że czeka ich lądowanie awaryjne, zobaczyli, jak kończy się pas startowy (z powodu awarii nie działały hamulce), a samolot jedzie dalej przez młodą tajgę, ścinając czubki drzewek.

Kiedy wreszcie stanął w błotnistej ziemi i dowódca ogłosił, że udało się wylądować, wybuchła panika – ludzie rzucili się do wyjść awaryjnych. Członkowie załogi i z tym sobie poradzili – klnąc, na czym świat stoi, kazali wrócić przerażonym pasażerom na miejsca, a potem po kolei spuścili ich na ziemię po dmuchanych trapach.

Niektórzy wciąż oszołomieni pasażerowie zaczęli zbierać rosnące w pobliżu grzyby, inni pobiegli do najbliższej wioski po wódkę, by uczcić ocalenie i poradzić sobie ze stresem…

- http://wyborcza.pl/1,86738,8356401,Tu_154_wyladowal_w_tajdze.html

Ja zawsze powtarzałem, że jedno zdanie potrafi zmienić wiele. Że siła jednego, dobrze skonstruowanego zdania, może spalić na popiół wszystko co spotka na swojej drodze . Poproszę więcej takich artykułów, a w każdym z nich niech siedzi taka piękność.

Wojtuka

Opublikowany w Uncategorized przez karolgmyrek w dniu 04/09/2010

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.